czwartek, 27 sierpnia 2015

Porady - Bośnia i Hercegowina. Atrakcje i ciekawostki.


2015
Turystyczne atrakcje w Bośni - warto pojechać i warto zobaczyć.
Wakacje w 2015 roku spędziliśmy w na wyspie Hvar. Drogę powrotną zaplanowałem - tym razem - przez Bośnię. To miała być trasa, na której można by zobaczyć coś naprawdę ciekawego. No i myślę, że to się udało. Jesteśmy zadowoleni, wiec przyszło mi do głowy, że może warto podzielić się tym dobrym doświadczeniem. Szczerze polecam i zachęcam. Cała trasa liczyła około 360 kilometrów i zrobiliśmy ją w dwóch częściach, z noclegiem w Mostarze. Jej początek; to wjazd przez granicę za miejscowością Mali Prolog w Chorwacji, w kierunku na Ljubuški w Bośni, a koniec w miasteczku Gradiška przy granicy ze Slawonią. Droga prowadziła nas z południa na północ. Jechaliśmy przez: wodospady Kravica, Capljina, Počitelj, Blagaj, Mostar, Jablanica, Bugojno, Jajce i Banja Luka. Większość z tych miejscowości to turystyczne rarytasy.

Planowany przejazd po drodze:
I - etap.
Mali Prolog w Chorwacji tuż przy granicy z Bośnią, przejście graniczne na kierunku do miejscowości Ljubuški i dalej do wodospadów Kravica - całość trasy około 20 kilometrów. Drogi nie najlepszej jakości, ale dobrze oznakowane.

Wodospady Kravica


II - etap.
Wodospady Kravica do otomańskiego miasta Počitelj, nad Neretwą przez Čapljinę - 20 kilometrów. Drogi dość dobre i oznaczone czytelnie.

Pocitelj


III - etap.
Počitelj do źródeł rzeki Buny i klasztoru Derwiszów w miejscowości Blagaj - 25 kilkometrów. Najpierw 18 kilometrów bardzo dobrej drogi E73 na Mostar, a dalej - droga podrzędna, ale  nie najgorsza.

Blagaj - źródło rzeki Buny






IV - etap.
Blagaj do  centrum Mostaru (hotel Kriva Ćuprija) - 12 kilometrów. W mieście najlepiej zjechać z E 73 w ulicę Marsala Tita, potem w lewo na most Stari Pazar i w prawo w ulicę Gojka Vukovica. Oznakowanie dość dobre.

Mostar




V - etap
Mostar do Jajce:  przez Jablanicę i Bugojno (E73, M16, E661), wzdłuż Neretwy i dalej wzdłuż rzeki Vrbas - 163 kilometry. Do Jablanicy droga bardzo dobra, pozostała część to górska droga dość dobrej jakości.

Góry Dynarskie - droga wzdłuż Neretwy






Wodospad - tu Pliva spotyka się z rzeką Vrbas




Jajce - brama południowa






VI - etap.
Jajce do Banja Luki (E661) droga prowadzi cały czas wzdłuż rzeki Vrbas - 72 kilometry. Na trasie piękne widoki. Wjazd do Banja Luki jest prosty, podobnie jak wyjazd z miasta. Zarówno droga, a potem ulice w mieście są  jak na przestrzał - przez centrum, aż do wylotu w kierunku na Gradiškę.

Po drodze do Banja Luki - przełom rzeki Vrbas




Sobór Chrystusa Zbawiciela w Banja Luce 








VII - etap.
Banja Luka do granicy chorwackiej, a konkretnie do miejscowości Gradiškę nad Savą - 50 kilometrów. To już jest teren równinny -  33 kilometry płatnej autostrady.

Już po tym wstępie widać, że jest to atrakcyjna trasa. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni można odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Pomiędzy wjazdem od strony Chorwacji, a pięknym Mostarem można zatrzymać się na: wodospadach Kravica, w otomańskim mieście Pocitelj nad Neretwą i zobaczyć źródła rzeki Buny pod wielką skałą. Nie należy też zapominać, że w pobliżu znajduje się sanktuarium maryjne w Medziugorie. Miejsca te oddalone są od siebie od kilkunastu do dwudziestu kilku kilometrów, a więc znajdują się stosunkowo blisko. Przejazd przez Góry Dynarskie sprawił mi dużą przyjemność. Nie ma tu żadnych zagrożeń. To trasa widokowa z kilkoma niezwykłymi atrakcjami po drodze. Jechać autem w górach nad Neretwą, zwiedzić stare królewskie miasto Bośniaków Jajce, spojrzeć na wielki wodospad u ujścia Plivy i zobaczyć przełom górskiej rzeki Vrbas to marzenie, które nam się spełniło. Zachęcam do takiej podróży - nie pożałujecie.
...................................................................................................................................................................

Informacje dodatkowe - uzupełniające.

Wodospady Kravica


Wodospady Kravica






Jest to kilka urzekająco pięknych kaskad, położonych malowniczo wzdłuż rzeki Trebižat - kilka kilometrów od miejscowości Ljubuški. Rozciągają się na ponad 100 metrach szerokości, a spadek wody dochodzi tu do 25 m. Wodospady powstały w tym miejscu, w wyniku postępującej martwicy - wapiennej skały. Spadające  z wysoka strumienie, w otoczeniu soczystej zieleni i krystalicznie czystej wody, przyciągają tu spragnionych wypoczynku turystów. Miejsce jest super. Można swobodnie wejść, pod kaskadę i popływać w jeziorku. Jest tu też niewielka restauracyjka, gdzie da się co nieco zjeść. W pobliżu znajduje się duży parking. Wejście do wodospadów - za niewielką opłatą.

Można swobodnie poruszać się pod wodospadami i popływać w jeziorku. 















Počitelj - otomańskie miasto w górach nad Neretwą.
Przed podejściem do zamku



Nie ma problemu, by tu trafić. Miejscowość położona jest w dolnym biegu Neretwy, około 30 kilometrów na południe od Mostaru przy drodze numer E73. Znajduje się tu jeden z najlepiej zachowanych kompleksów zabudowy miejskiej, z okresu panowania tureckiego na tym terytorium. Nad miastem górują pozostałości średniowiecznych murów i tureckiej twierdzy, wzniesionej na gruzach rzymskiego zamku. Turcy weszli na te tereny w 1471 roku i panowali tu z krótką przerwą, aż do osiemnastego wieku. Poza ruinami imponującego zamku, warto zatrzymywać się także przy: meczecie Hadži-Alija, przyjrzeć się islamskiej medresie czy też wieży zegarowej (Sahat-kula). Podejście do góry, aż do twierdzy nie wymaga jakiegoś szczególnego wysiłku. Zachęcam, bo panoramy są wspaniałe - tak na miasto jak i na okolicę. Tuż przy drodze po prawej stronie znajduje się spory parking, nie ma więc problemu ze znalezieniem miejsca dla samochodów, a przy bramie wejściowej rozłożyły się liczne stragany, z wyrobami tutejszego rzemiosła.

Spojrzenie z góry





Blagaj - źródła rzeki Buny


Dotarliśmy do miejscowości Blagaj



Blagaj to miejsce wyjatkowo malownicze. Tłem wszystkiego jest sielankowy krajobraz, a najważniejsza jest rzeka Buna, wypływająca z jaskini pod wielką skałą oraz zawieszony nad nią muzułmański klasztor Derwiszów. Buna jest lewym dopływem Neretwy i liczy jedynie dziewięć kilometrów długości. Bierze swój początek właśnie tutaj  z potężnego i bardzo wydajnego źródła - tu wypływają jej podziemne wody. Nad tym miejscem, tuż przy skale znajduje się suficka chanaka. To piętnastowieczny klasztor Derwiszów - wyznawców bractwa religijnego o charakterze mistycznym i ascetycznym. Wnętrza klasztoru, urządzone są dość skromnie – dominują białe ściany i malowane na czarno drewniane elementy oraz ręcznie tkane dywany. Dla ciekawskich; jest oferta wpłynięcia pontonem w głąb jaskini - skąd  wypływa Buna. Rzeka ma tu bardzo silny nurt i dość szerokie koryto. Aby zrobić dobre zdjęcia, warto wejść na mostek łączący oba brzegi. Z jego środkowej części, można złapać niezłe ujęcia. Jeszcze lepszym miejscem jest taras restauracji, wzniesionej na platformie po prawej stronie rzeki. Tu jednak kelnerzy często nakłaniają do składania zamówień, ale nie są zbyt natrętni. Samochód najlepiej zostawić na parkingu w centrum Blagaj, a do klasztoru i źródła rzeki przejść się pieszo -  to przyjemny spacer.

Źródło rzeki Buna 




Mostar
Mostar - Stary Most




W Mostarze zamieszkaliśmy w hotelu Kriva Ćuprija, w sąsiedztwie Starego Mostu - doskonała lokalizacja, świetne miejsce. To nasza druga wizyta tutaj. Mostar to nieformalna stolica Hercegowiny, liczy nieco ponad sto tysięcy mieszkańców. Jego nazwa wywodzi się od słowa mostari  - czyli strażnicy mostu, bo przeprawa przez Neretwę w tym miejscu, to dla miasta kluczowa sprawa, to sens życia i istnienia. Miasto znane jest na świecie, przede wszystkim z powodu i za sprawą słynnego, kamiennego Starego Mostu, którego początki sięgają roku 1566. W szesnastym wieku Turcy założyli tu twierdzę, a po obu stronach rzeki rozwinęło się miasto, które stało się znaczącym centrum handlowym i administracyjnym. Przez całe wieki stary Mostar zachowywał swój średniowieczny charakter. Współczesność przyniosła tu, największy dramat w historii tego miasta. W 1993 roku w wyniku nasilających się walk Stary Most został zniszczony, ale na szczęście jedenaście lat później z pietyzmem odbudowany. Od dziesiątków lat, tysiące turystów przyjeżdżało tu  i przyjeżdża, by podziwiać pozostałości kultury islamskiej. Miasto zawsze było i jest wielokulturowe. Dzisiaj dominują tu Bośniacy i Chorwaci oraz w niewielkim procencie żyją także Serbowie. Miasto jest gościnne i widać, że oczekuje turystów - jest sporo hoteli i restauracji. Każdy może coś dla siebie znaleźć. Bardzo dobrym miejscem, z którego można robić świetne zdjęcia, jest most będący częścią ulicy Stary Pazar. Widać stąd doskonale najładniejsze fragmenty miasta. Warto pamiętać też, że Mostar to  miejsce, w którym występują najwyższe temperatury w lecie w tym regionie - odnotowany rekord to 46 °C.

Dachy Mostaru - Kujundziluk



Przez Góry Dynarskie -  do Jajce
Góry Dynarskie 



Góry Dynarskie to wielki, rozległy łańcuch ciągnący się wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Adriatyckiego zarówno w Bośni, Chorwacji, Słowenii, Serbii, Kosowie, Czarnogórze jak i w Albanii. Góry te, choć czasami nazywane są Alpami Dynarskimi, nie stanowią części Alp. Największe miasta położone na tym obszarze to Sarajewo i Split. W Sarajewie byliśmy dwa lata temu, a w Splicie dwa tygodnie temu. Teraz cały czas poruszamy się, w bośniackiej części tych gór. Od początku naszej podróży, jedziemy wzdłuż pięknej Neretwy. Z rzeką rozstajemy się dopiero w Jablanicy. To ważny, ale na szczęście dobrze oznakowany rozjazd. Neretwa jest największą i najdłuższą rzeką, po wschodniej stronie Adriatyku, jest długa na 225 kilometrów, w tym 203 biegnie w Bośni, a 22 w Chorwacji. Jej źródła znajdują się na przełęczy Gredelj. Płynie najpierw na północny zachód, podobnie jak wszystkie większe rzeki Bośni, a następnie okrąża od północy i zachodu masyw Prenj i dopiero tam zwraca w kierunku południowym. Kończy się szeroką deltą w Chorwacji i wpada tu do Adriatyku. Na naszej drodze, na odcinku między Mostarem, a Jablanicą jest kilka zapór wodnych z hydroelektrowniami. To urzekająca górska trasa, nad piękną rzeką.

Wodospad w Jajce


W Jajce są dwa miejsca gdzie warto się zatrzymać. Pierwsze jest przy wodospadzie, a drugie w centrum tego starego miasta. Wielką kaskadę tworzy tu spokojna Pliva, w miejscu gdzie spotyka się z górską rzeką Vrbas - blisko głównej drogi na Banja Lukę. Wodospad jest wysoki w tym miejscu, na jakieś trzydzieści metrów i robi niezapomniane wrażenie. Żeby tu trafić trzeba z drogi numer E661 skręcić w lewo, w stronę miasta, w drogę oznakowaną numerem E761. Dwieście metrów dalej, po prawej stronie jest duży parking. Można na wodospad spojrzeć z góry, lub zejść ścieżką w dół i delektować się widokiem z dużej, bezpiecznej platformy. I jedno i drugie miejsce, dostarczają niezwykłych doznań - rewelacja, jest super.

Jajce  - brama Banja Luka


Miasto jest trochę zaniedbane, ale na pewno stare z piękną i ciekawą historią, i na pewno królewskie z wieloma zabytkami. Warto zobaczyć. Znajdują się tutaj pozostałości starożytnej świątyni Mitry, ruiny fortecy i szczątki obwarowań średniowiecznych, romańska dzwonnica oraz katakumby z kryptą królewską z piętnastego wieku. Domy kleją się i tulą do stoku naturalnego wzniesienia, zwieńczonego na szczycie resztkami murów obronnych wielkiego zamku - dawnej siedziby bośniackich królów. Forteca jest na co dzień dostępna, wejście za niewielką opłatą, a widoki, z góry niezapomniane. To  jest miasto  za siedmioma górami, za siedmioma rzekami. Trochę jak z bajki.

Droga  do  Banja Luki
Przełom rzeki Vrbas



Kilka słów o rzece Vrbas. Od Mostaru do Jablanicy nieprzerwanie jedzie się wzdłuż Neretwy, a potem, w kierunku na Banja Lukę pojawia się nowa rzeka - to właśnie Vrbas. W Jajce - w zjawiskowym miejscu - Vrbas spotyka się z Plivą i łączą się w jedność koło wielkiego wodospadu, a trzydzieści kilometrów dalej rzeka załamuje się widowiskowo tworząc piękny przełom. Jest co podziwiać. Vrbas bierze swój początek wysoko - w górach Vranica i ciągnie się, aż do Savy przez 235 kilometrów - niemal na całej swej długości jest rzeką górską. Jej siła i moc są wykorzystywane po drodze przez dwie elektrownie wodne, a w dolinie tej rzeki na całym odcinku, biegnie ważna dla Bośni droga z  północy na południe. Kiedyś słyszałem, że jest to droga niebezpieczna, że przepaście i samochody leżące w dole - et cetera, et cetera. Dementuję, proszę się niczego nie obawiać - normalna górska droga i to naturalne, że nie jedzie się jak po autostradzie, no i że trzeba po prostu uważać.

Banja Luka - sobór Chrystusa Zbawiciela






Banja Luka jest faktyczną stolicą Republiki Serbskiej i jest to drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w Bośni i Hercegowiny - liczy około 230 tysięcy mieszkańców. To miasto w zasadzie parterowe, jedynie w centrum zabudowa ma charakter wielkomiejski. Robi raczej pozytywne wrażenie. Układ ulic pozwala bez komplikacji wjechać z każdej strony do centrum i swobodnie wyjechać z miasta w każdym kierunku - to zaleta. Miasto jest nowoczesne, spokojne i przyjemne, chociaż trzeba pamiętać, że historię ma burzliwą. Trzęsienie ziemi w 1969 roku oraz polityka władz serbskich w latach dziewięćdziesiątych sprawiły, że  zbyt wielu zabytków to tu nie ma. W 1993 roku zrównano tu z ziemią szesnaście meczetów i innych ciekawych obiektów z okresu panowania tureckiego. To swoiste kulturowe barbarzyństwo - pokłosie okrutnej i bezsensownej wojny. Coś jednak zostało. Jak się ma odrobinę czasu, można zobaczyć otoczoną murami obronnymi twierdzę Tvrdjava Kastel, częściowo zniszczony XVI wieczny meczet Ferhadija, katedrę Bonawentury, meczet Arnaudi Dżamija oraz zupełnie współczesny sobór Chrystusa Zbawcy. Banja Luka jest także dość znanym uzdrowiskiem, z ciepłymi źródłami mineralnymi o temperaturze od 28 do 34 °C. Sporo tu kuracjuszy.
...................................................................................................................................................................

Drogi i przepisy drogowe w Bośni i Hercegowinie
Wymagane wyposażenie samochodu: trójkąt ostrzegawczy, apteczka (rękawice gumowe), gaśnica, linka holownicza, komplet zapasowych żarówek. Używanie świateł mijania obowiązkowe przez cały rok, przez 24h. Zakaz przewozu na przednim siedzeniu samochodu dzieci poniżej 12 roku życia. Dozwolone prędkości: teren zabudowany – 50 km/h, teren niezabudowany - 80 km/h, a na autostradzie 100 km/h. Dopuszczalny poziom alkoholu we krwi: 0,03%. Przykładowe mandaty, pobierane na miejscu, za wykroczenia drogowe: nieużywanie pasów bezpieczeństwa – 7,5 euro, wymuszenie pierwszeństwa przejazdu do – 25 euro, przekroczenie prędkości – do 100 euro, nieprawidłowe parkowanie – do 50 Euro. Dane z 2013 roku.

Opłaty drogowe: sieć drogowa Bośni i Hercegowiny liczy 8564 km, w tym 995 km dróg międzynarodowych. Opłata za przejazd pobierana jest na odcinku autostrady A1: Sarajewo – Zenica i wynosi: dla samochodów osobowych – 5-6 marek bośniackich (ok. 10 złotych). Można zapłacić także w euro. Jechaliśmy tą drogą w 2013 roku. Przy wyjeździe z Sarajewa - duże korki. Muszę jednak wprowadzić korektę, jest jeszcze jeden nowy odcinek płatnej autostrady - jechałem w czerwcu 2015. To jest  Banja Luka - Gradiska.  Ponad trzydzieści kilometrów - świetnie zrobiona. Płaciłem na bramce - o ile mnie pamięć nie myli, jakieś 2 euro. 

Parkowanie - najczęściej opłatę uiszcza się albo pracownikowi parkingu albo też korzysta się z parkometru. Przestrzegam przed zostawianiem wartościowych przedmiotów w samochodzie w miejscach widocznych (nawet na parkingach strzeżonych) - to najczęstsza pokusa dla włamywaczy. W Sarajewie parkingowy przyjął od nas samochód pod ochronę i osobiście oddał go nam ( w całości).

Jak jeździć?  - liczyć jedynie na nawigację  to błąd. Na tym, że ustawicie sobie trasę z punktu A do punktu B i będziecie słuchać ulubionej muzyki, możecie się przejechać. Moi przyjaciele w ten sposób, w lipcu tego roku, w południowej Bośni wjechali chłopu na podwórko. Tu nawigacja często zawodzi, a w najlepszym wypadku nie zawsze do końca można jej ufać. Najważniejsza jest mapa, mapa i jeszcze raz mapa, przygotowanie trasy czyli; dokąd i którędy chcemy jechać, no i nawigacja pod nadzorem. Główne drogi to w zasadzie jednopasmówki, z różnym rodzajem nawierzchni. Podróżowanie nocą może być uciążliwe, ze względu na brak oświetlenia. W górach możemy trafić na ciemne tunele i do tego z brakiem informacji o ich długości. No i warto pamiętać, że czasami możecie natknąć się na nieczytelne, zamazane tablice informacyjne. Sam to widziałem. W Bośni obowiązują dwa alfabety - łaciński i cyrylica. W części serbskiej zamazywane są nazwy w alfabecie łacińskim, a cyrylica w pozostałej części federacji. Jednym słowem, przejazd przez Bośnię trzeba sobie starannie przygotować i wtedy wszystko będzie dobrze. Głupio jest znaleźć się w nocy, w miejscu gdzie nawigacja nie działa, drogowskaz jest nieczytelny, a telefon utracił zasięg. Jaki z tego wniosek - nie jeździć przez Bośnię po nocy. Wprawdzie w tym roku widziałem mniej patroli policyjnych, niż dwa lata temu, ale to nie znaczy że ich nie ma. Radzę jeździć przepisowo, bo szkoda pieniędzy na głupie mandaty. Bośniacy - z kolei - często nie przestrzegają przepisów, ale nie irytujcie się z tego powodu i nie dajcie się czasami sprowokować. Warto przy tej okazji pamiętać, że klakson jest tu stosowany, nie tylko w celu ostrzeżenia lub pouczenia kogoś, ale przede wszystkim jest to rodzaj pozdrawiania się. Więc oni tak sobie czasami trąbią - taki naród. Rada jest taka; niech Bośniacy sobie jeżdżą, jak chcą, a my jak to śpiewał Wojtek Młynarski - róbmy swoje. Zastrzegam, że nikogo nie chciałem straszyć, ale jak się jedzie w nieznane, to warto co nieco wiedzieć. I to tyle - na ten temat. Bośnia to piękny kraj i warto tu przyjechać.

...................................................................................................................................................................

Hotele w Mostarze
Mostar od wieków leżał na szlaku handlowym. Budowa kamiennego mostu w 1566 roku przyczyniła się mocno do rozwoju tego miasta i jego pozycji, a po wybudowaniu drogi  do Mitkowicia, znaczenie Mostaru jeszcze bardziej wzrosło. Tak więc, od dawien dawna budowano, tu także zajazdy dla podróżnych i kupców. Stąd też nocleg w Mostarze można było zawsze dostać - wolne cztery katy na strudzonego wędrowca zawsze tu czekały. Tak jest i teraz - z noclegiem nie ma większego problemu. Jest duża oferta prywatnych kwater, pensjonatów, hosteli, hotelików i hoteli - takich z tradycjami i tych zupełnie nowych. To jest oferta na każdą kieszeń. Na dworcu autobusowym lub kolejowym, miejscowi proponują pokoje od ręki i to po bardzo przystępnych cenach. My tym razem mieliśmy bardzo określony cel - chcieliśmy spędzić noc gdzieś przy  Starym Moście. 

Idealnie więc pasował nam hotel Kriva Ćuprija - przy ulicy Onescukovej 23, nad rzeczką Radobolja, w zabytkowym domu z wapienia, zaledwie kilka kroków od słynnego. Miejsce - dla nas było najważniejsze, a dopiero potem inne sprawy. Okazało się, że wśród wąskich uliczek nie jest łatwo zaparkować, ale dzięki pracownikom hotelu ten problem rozwiązał się w okamgnieniu - zajęli się autami, a sprawę parkowania załatwili szybko i sprawnie. Hotel jest klimatyzowany - jest tu internet i telewizja. Są zadbane i ładnie urządzone pokoje z łazienkami oraz restauracja wewnątrz budynku, a także na tarasie. No właśnie - od dawna marzyła mi się kolacja pod gwieździstym niebem w Mostarze. No i stało się - wszyscy byliśmy zachwyceni.
Hotel Kriva Cuprija 







Lokalizacja jest szczególną zaletą tego hotelu - blisko stąd do Starego Mostu. Mimo, że jest to centrum miasta - wewnątrz, a szczególnie w pokojach panuje cisza i spokój. Można też szybko się połapać, że hotel oprócz głównego wejścia, ma na tyłach dodatkowe  wyjście, którędy łatwo i niezauważenie można wydostać się  na starówkę.
Nad rzeczką Radobolja










Od pierwszych chwil poczułem się tu dobrze. Już w recepcji spotkaliśmy miłych ludzi i niezwykle uprzejmą obsługę. Wszyscy są młodzi i profesjonalni: kulturalni, uczynni, pomocni i co najważniejsze kompetentni . Czasem sprawili wrażenie, jakby czytali w naszych myślach. Żadnego narzekania. Jednak jeszcze lepiej poczuliśmy się, gdy zjedliśmy na tarasie wyśmienitą kolację. Można tu dostać: doskonałą cielęcinę, szaszłyki, ryby czy też grillowane warzywa, a na deser baklawę lub tufahiję. Palce lizać.
Gustownie urządzone, zadbane i czyste pokoje






Konkluzja jest taka: świetna lokalizacja, uprzejma i przyjazna obsługa, ciche, klimatyzowane, czyste pokoje, no i pyszne jedzenia. Polecam. Jeżeli kiedykolwiek będziemy jeszcze w tych stronach, na pewno wrócimy do tego hotelu. To jest piękne miejsce, w samym sercu starego Mostaru.

Polecam ten hotel.

Ps.
Dla jasności dodam, że wcześniej robiliśmy rezerwację.
...................................................................................................................................................................
Kulinaria.

Burek - czyli nadziewany placek


Nie jestem w tych sprawach mocny, ale gdy w Starym Gradzie zasmakowałem w tamtejszym burku, temat ten doganiał mnie już później wszędzie. Smaki burka chodziły za mną w tym roku i w Chorwacji i w Bośni. Wszędzie upominałem się o burka. Zacząłem nawet zgłębiać wiedzę na ten temat.  Okazało się, że pierwszą tajemnicą tego śródziemnomorskiego przysmaku  jest ciasto filo. Ciasto jest tak wyrabiane, że rozciągnięte powinno być cieniutkie niczym kartka papieru, tak żeby prześwitywały przez nie ręce. Czasami wydawało mi się, że jest to ciasto francuskie. Drugą tajemnicą jest nadzienie - może być mięsne, warzywne (np. szpinak) lub serowe. A  ostatnia sprawa to  jego kształt: może przypominać pitę, naleśnika, trójkątne ciastka lub  cygaro. Burek w kształcie naleśnika zwykle jest dzielony na cztery trójkątne porcje. Jest bardzo syty i jedna taka część zwykle mi wystarczała. W Bośni i Hercegowinie burek wypełniony mięsem, kręcony jest w  spiralę, a podawany po pocięciu na części. Taka sama spirala wypełniona serem nazywa sirnica, szpinakiem i serem zeljanica, a ziemniakami krompiruša. Do wiązania nadzienia stosuje się jajka. W Chorwacji, często spotykany jest burek rolani (czyli - walcowany burek). Szkoda, że odkryłem burka tak późno. To moje ulubione danie. Polecam.


...................................................................................................................................................................
2014 - doświadczenia z roku 2013

Zielona karta. Trzy razy przekraczałem granicę z Bośnią i Hercegowiną. Zawsze proszono mnie o paszport (może być dowód osobisty) i zieloną kartę. Zapewniam was, że ta zielona karta, jest dość ważna - bez tego dokumentu możecie nie wjechać. Jeżeli nie chcecie zepsuć sobie wakacji, a planujecie wjazd lub przejazd przez Bośnię, powinniście mieć ze sobą zieloną kartę. Jednocześnie mogę zapewnić, że celnicy i strażnicy graniczni byli zawsze uprzejmi i taktowni.

Policyjne radary. Przejechałem Bośnię i Hercegowinę z Dalmacji na Slawonię - przez cały kraj - i widziałem sporo patroli policyjnych z radarami. Nie miałem okazji z nimi rozmawiać z czego się cieszę, ale was przestrzegam - szkoda pieniędzy na mandaty.


Do Dubrownika przez Bośnię. Jadąc Jadranką z jakiejkolwiek miejscowości w środkowej Dalmacji do Dubrownika, musicie przejechać przez terytorium Bośni i Hercegowiny. Chorwacja jest przedzielona pasem ziemi innego państwa.  Nie zapominajcie o tym - powinniście mieć ze sobą paszport lub dowód osobisty  i zieloną kartę.


Droga z Mostaru do Sarajewa. Trasa o długości 126 kilometrów - przejazd ok. 1 godz. 50’. W Mostarze należy wrócić na główną drogę, przez most na Neretvie. Jechaliśmy w kierunku na E73, na północ - około 11 kilometrów (cały czas wzdłuż Neretvy) do Potoci. Z Potoci do Jablanicy - 37 kilometrów, także wzdłuż Neretvy. Dojazd do Jablanicy – skręt w prawo na Sarajewo. Z Jablanicy do Sarajewa jest 64 kilometry – jazda około 50’. Początkowo jechaliśmy wzdłuż Jablanickiego jeziora, ale w miejscowości Konjic rozstaliśmy się z Neretwą. Przy wjeździe ( koło miejscowość Raskrsce) do Sarajewa, na dużym rondzie jedzie się łukiem w prawo do centrum miasta. Od tego ronda jechaliśmy ponad 10 kilometrów i dotarliśmy do centrum, w okolice katedry. Parking znaleźliśmy - bez problemu - u zbiegu ulic Zelenih Beretki i Gimnazijalska. Ustawianiem samochodów i opłatą zajmował się bardzo miły Bośniak. Piszę o tej drodze z jeszcze jednej przyczyny. Jest atrakcyjna widokowo - biegnie wśród dosyć wysokich gór i w znacznej części wzdłuż Neretwy, co i rusz urzekające panoramy. To była bardzo przyjemna jazda. Istotne zapewne jest i to, że jest to droga bezpieczna. Nie jedźcie jednak za szybko - tu także widziałem policyjne patrole z radarami.

Droga Mostar - Sarajewo
Droga z Mostaru do Sarajewa
Czym płacić w Bośni i Hercegowinie ? Walutą Bośni i Hercegowiny jest marka zamienna. Najpierw funkcjonowała (chyba od 1998 roku), w sztywnym kursie do marki niemieckiej - jak 1 do 1. Gdy wprowadzono euro, to za 1 euro przyjęto i ustalono 1,95 marki. Tyle historii i zasad. Wprawdzie można dokonywać wymiany w bankach, ale my tego nie robiliśmy. W wielu miejscach, można bez problemu płacić w euro. Trzeba tylko pamiętać o przeliczniku - żeby ktoś was nie zrobił w konia. W centrum Sarajewa zarówno za obiad w restauracji, za lody na ulicy jak i za parking płaciliśmy właśnie w euro. Nie mieliśmy żadnych problemów. Ceny są bardzo przystępne. Wiele artykułów żywnościowych, jest nawet nieco tańsza niż u nas.


9 komentarzy:

  1. Fakt, zielona karta to podstawa! Każda ubezpieczalnia w PL wydaje ją za darmo, a na granicy trzeba zapłacić za nią 20 euro!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierdoły piszą. Żaden paszport nie jest wymagany ani w Czarnogórze, BiH i Albani. Są podpisane umowy międzynarodowe tych państw a UE. Wystarczy dowód osobisty , na własnym przykładzie w 2013 r.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki, sprawdzimy niedługo, a tymczasem http://www.zagrzeb.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/informacja_dla_przyjezdzajacych_do_chorwacji/ piszą: "Zielona Karta, ale w przypadku wyjazdu do Dubrownika, kiedy dwukrotnie przekracza się granicę Bośni i Hercegowiny jest ona wymagana".

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nazywa konkret! Świetne wskazówki, na pewno skorzystamy, wyjazd już za kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To się nazywa konkret! Świetne wskazówki, na pewno skorzystamy, wyjazd już za kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy za super materiał właśnie jedziemy na Chorwacje i napewno skorzystamy z porad :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te góry po drodze są piękne. Byłam w tym roku m.in. w Sarajewie, na wodospadach Kravica i w Mostarze. Z wody pod wodospadami trzeba mnie było siłą wyciągać, chociaż do najcieplejszych nie należała. W Sarajewie niestety trzeba uważać na kieszonkowców. Niestety w niewyjaśnionych okolicznościach zginęły mi wszystkie banknoty z portfela.

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak się tam wynajem samochodów? Jest praktykowany? Ile kosztuje?

    OdpowiedzUsuń