poniedziałek, 27 marca 2017

Sycylia (cz. IV.) Wyspy Liparyjskie

Ela zawsze chciała pojechać na Wyspy Liparyjskie. Więc jeżeli już jesteśmy w Cefalu, to lepszej okazji wymarzyć sobie nie można. Do Milazzo - skąd odpływają promy i wodoloty - mamy około 150 kilometrów. Jeżeli więc chcemy spędzić cały dzień na wyspach, to trzeba ruszać skoro świt - nie ma wyboru. Port w Milazzo położony jest przy ruchliwej Via dei Mille. To tu można kupić bilety i to stąd odpływa się w stronę archipelagu.  Tak, tak archipelagu, bo w sumie jest to siedemnaście wysp i wysepek, które  jak błyszczące koraliki rozsypały się kiedyś na błękitnych wodach Morza Tyrreńskeigo, kilkanaście mil morskich na północ od brzegu Sycylii. Z tym, że siedem to wyspy większe, zaś pozostałe to istne ciupelki. Z tych siedmiu i tak musimy coś dzisiaj wybrać, bo przecież nie sposób oblecieć to wszystko od rana do wieczora. Zapewne  najlepiej byłoby wykroić po jednym dniu  na każdą wyspę i to być może byłby najlepszy pomysł na wakacyjny wypad w te strony, ale my - tu i teraz -  nie mamy alternatywy, musimy być po prostu realistami.

Sycylijskie drogi - zapowiada się piękny dzień




Siedem wysp: Lipari, Vulcano, Salina, Stromboli, Filicudi, Alicudi i Panarea. Co z tego wybrać na jeden dzień i jak to zrobić, oto jest pytanie? Dla turysty takiego jak my, to prawie jak "to be, or not to be" i jakoś trzeba się z tym uporać. Nie ma po prostu co kombinować, bierzemy więc na tapetę dwie pierwsze z tej listy i to - jak sadzę - powinno być w sam raz. Lipari i Vucano to ciekawa propozycja, wyspy położone najbliżej Milazzo, a do tego mają dobre połączenia promowe. Ruszamy, więc na Morze Tyrreńskie.

Autostrada Cefalu - Mesyna





Nareszcie w Milazzo - początek drogi na Wyspy Liparyjskie

Port przy Via dei Mille - zaraz odpływamy

No i w końcu ruszamy w wymarzony rejs

Widok na zamek od strony morza




Cudowny poranek



Nie jesteśmy sami

Pół godziny po wyjściu z portu w Milazzo.




Coraz bliżej celu 



Na lewej burcie - wyspa Vulcano



Kraina szczęśliwości.




Port Lipari na wyspie Lipari - zostajemy tu na pół dnia



Największa z pośród wszystkich wysp.




Wulkaniczna, a jednak pełna zieleni




Co za widok !!!



Co za widok !!!



Przed nami wioska Lingua na wyspie Salina




Szczyty sięgają  tu pod samo niebo.




W oddali - Panarea, a jeszcze dalej Stromboli




Trzeba ruszać - żegnaj Salino




Plaża w Canneto



Nieznośny błękit Morza Tyreńskiego




Zostajemy - czas na odpoczynek




Znowu w Lipari - droga  do zamku

Katedra pw. św. Bartolomeusza



Widok z amfiteatru




Schodzimy na Piazza di Marina Corta




Tu się wszystko zaczyna i tu się kończy



Odpływamy




Żegnaj gościnna  wyspo Lipari




A to już Vulcano




Wyspa jak jeden wielki kemping


Gorące wody i błota lecznicze.




Knajpki pod palmami



Wszędzie szczęśliwi i uśmiechnięci ludzie.




Niezwykłe miejsce




Bajeczna zatoka i plaża, na której czarny piasek poparzył moje stopy




Gdzieś tam w oddali - Filicudi i Alicudi.



Tu pływamy - do późnego popołudnia.  



Scoglio delle Sirene























Tu każda wystająca z morza skała ma swoją legendę



............ tak, jak i morskie groty


Czas pomyśleć o powrocie


Ostatnie spojrzenie na boskie Wyspy Liparyjskie

...... i żeby nie zapomnieć, tych pięknych widoków




Dzień dobiega końca, wracamy więc do Milazzo. To było nasze dwanaście godzin na Wyspach Liparyjskich. Krótko jak diabli, krótko, nie ma co, więc siedzimy sobie teraz w milczeniu na rufie naszego stateczku, zapisując w głowie najpiękniejsze obrazy z atramentowego morza. To jak muśnięcie wiatru po policzku, który sprawił odrobinę przyjemności i o którym nie można już zapomnieć, więc trzeba go zabrać ze sobą i schować w zakamarkach własnej pamięci. I niech tak już zostanie.

cdn.
Ps. W następnym odcinku opowiem o Palermo i Monreale

1 komentarz: